na drugą strone miasta,
nie oddychasz,
by nie zbudzić czorta,
on raczej nie ś
ma pare rąk do pomocy,
ale krok za krokiem krok,
niesie Cię pozytywna myśl,
że nie jest źle,
że to wszystko ma jakis sens,
to wszystko to gra,
gra luster i światła,
nie mrugasz,
by nie rozdrażnić tym lwa,
on raczej nie ś
ma pare noży do pomocy,
ale krok za krokiem krok,
chowasz się,
na tym samym zakręcie,
nie ma co,
nie jestes dzieckiem szczęścia,
nie plujesz nigdy pod wiatr,
nigdy nie patrzysz psu w oczy,
o nic nie pytasz,
niesie Cię pozytywna myśl,
że to wszystko ma jakis sens,
z poza chór i żek,
wyłania się nareszczei,
szara śmierć,
ostatni blok w naszym mieście,
i chociaż nie ś
ktoś znowu z okna wyskoczył,
Devious Comments
Previous PageNext Page